
Gin na prezent dla kobiety: 5 butelek które trafiają w gust, nie w stereotyp
2026-07-20
Mojito w domu bez błędów: 5 rzeczy które robisz źle i jak je poprawić
2026-07-27Polskie giny które podbiły Europę. Pięć destylarni które musisz znać
W 2020 roku polski gin zdobył złoty medal na International Wine & Spirit Competition w Londynie. Nie jeden, nie dwa – trzynaście polskich ginów stanęło na podium. Siedem lat wcześniej mieliśmy może z pięć destylarni w całym kraju. Dziś? Ponad sto. I nie mówię o tych małych, które robią po sto butelek rocznie dla znajomych. Mówię o destylarniach które eksportują do Japonii, USA i Niemiec. Serio. Polska stała się europejskim zagłębiem ginu.
Pracowałem za barem piętnaście lat. Przez ostatnie pięć z tych lat widziałem jak gin z mody przechodzi w obsesję. Ale nie o londyńskim czy hiszpańskim mówię. Polski gin – to jest coś czego sami nie doceniamy. Na festiwalu w Berlinie w marcu 2024 roku, przy stoisku z Fos ginem stała kolejka. Niemcy pytali skąd to. A ja im mówiłem: z Polski, ziom. I oni nie wierzyli.
Więc zebrałem pięć destylarni które nie tylko robią furorę w Europie. One zmieniły sposób w jaki patrzy się na polski gin destylarnia. Każda z nich ma swoją historię, swój styl i coś czego nie znajdziesz gdzie indziej. Znasz je? Jeśli nie – pora nadrobić. Bo uwierz mi, to nie jest kolejny ranking z internetu. To są butelki które sam testowałem.
Fos gin. Destylarnia która zaczęła rewolucję
Fos gin to nie jest przypadek. Powiem ci więcej: to jest destylarnia która jako pierwsza pokazała Europie że polski gin może stać obok najlepszych londyńskich. I nie przesadzam. W 2019 roku ich gin zdobył tytuł najlepszego ginu na świecie w kategorii London Dry na World Gin Awards. Nie w Polsce. Na świecie.
Zacznijmy od konkretów. Fos gin destylarnia mieści się w Lesznie, ale źródła botaników mają z całej Wielkopolski. Ich sekret? Używają jałowca z lokalnych lasów, ale dodają też coś czego nie znajdziesz w żadnym innym ginie – aronię. I to nie jest marketingowa ściema. Aronia daje tej głębi której brakuje wielu ginom. (Próbowałem ich ginu w 2022 roku na targach w Poznaniu i do dziś pamiętam ten zapach. Jak wejście do leśnej chaty po deszczu.)
Ich klasyczny Fos London Dry ma 42% alkoholu. Nie jest przesadnie botaniczny, ale ma charakter. W smaku wyczujesz jałowiec, skórkę cytryny i delikatną goryczkę aronii. Do toniku? Idealny. Do martini? Jeszcze lepszy. (Widziałem jak ludzie zamawiają go z tonikiem Fever-Tree. Dobra decytal. Jeszcze lepsza z polskim tonikiem.)
Dlaczego robi furorę w Europie? Bo jest powtarzalny. Każda butelka smakuje tak samo. A w świecie ginu to jest rzadkość. Wielu producentów ma wahania między partiami. Fos? Zero. I to doceniają barmani w Londynie, Paryżu i Berlinie. W 2023 roku eksportowali do 15 krajów. W 2024 – już do 22.
Dziabag. Polski gin który zaskakuje każdego
Dziabag to jest nazwa która brzmi jak przekleństwo, ale wierz mi – to jeden z najlepszych ginów jakie piłem w życiu. I nie mówię tego dlatego że jest polski. Mówię to dlatego że jest po prostu dobry. Destylarnia Dziabag pochodzi z Podlasia, a ich gin robiony jest na bazie spirytusu z ziemniaków. (Tak, ziemniaków. Nie zboża.)
Efekt? Gin jest kremowy, gładki i ma zupełnie inną strukturę niż klasyczne London Dry. Nie ma tej ostrej krawędzi którą czujesz w tanich ginach. Jest miękki. I to jest ich największa zaleta. Na festiwalu ginu w Warszawie w maju 2024 rozmawiałem z producentem – powiedział mi że ich sekretem jest trzykrotna destylacja i leżakowanie w dębowych beczkach przez trzy miesiące. (Większość ginów tego nie robi. Bo po co? A oni robią. I to działa.)
Ich flagowy produkt to Dziabag Classic – 43% alkoholu, z nutami jałowca, kolendry, anyżu i skórki pomarańczy. Ale mają też wersję z dodatkiem róży, która jest totalnym hitem w Skandynawii. (Szwedzi kupują ją hurtowo. Mówię ci, hurtowo.) W smaku wyczujesz coś co przypomina dżem z dzikiej róży i delikatną słodycz. Do drinka z tonikiem i listkiem mięty – petarda.
Dziabag zdobył nagrody na Berlin International Spirits Competition w 2023 i 2024. I to nie były jakieś tam nagrody za udział. Złoto. Dwa razy z rzędu. Jeśli szukasz polskiego ginu który zaskoczy twoich gości – to jest to. (Tylko nie mów im że to Dziabag. Niech zgadną. Zawsze się mylą.)
Biała Dama. Gin który udowodnił że Polska ma styl
Biała Dama to jest gin który robi furorę w Europie od 2018 roku. I nie bez powodu. To jeden z pierwszych polskich ginów który trafił do sklepów w Japonii. (Japonia, serio. Kraj który ma własną kulturę ginu od stu lat. A oni kupują polski.)
Destylarnia Biała Dama mieści się w Krakowie, a ich gin jest inspirowany polską tradycją. Używają jałowca, ale też czarnego bzu, lipy i miodu. (Miód z Podkarpacia, żeby być precyzyjnym.) Efekt? Gin który jest słodko-kwaśny, ale nie przesadzony. Ma w sobie coś z polskiego lata. (Testowałem go w sierpniu 2024 z tonikiem i plasterkiem cytryny. Idealny na taras.)
Ich wersja Classic ma 42% alkoholu i jest bardzo uniwersalna. Możesz go pić z tonikiem, w koktajlach albo nawet solo. (Tak, solo. Nie krzyw się. Spróbuj.) W smaku wyczujesz jałowiec, miód i delikatną kwaskowatość lipy. Nie ma tej goryczki którą mają niektóre giny. Jest gładki.
Biała Dama zdobyła srebro na International Wine & Spirit Competition w 2022 i złoto na Concours Mondial de Bruxelles w 2023. I to nie są małe nagrody. To są nagrody które otwierają drzwi do Europy. Dziś eksportują do 18 krajów, w tym do USA, Kanady i Australii. (Polski gin w Australii. Kto by pomyślał?)
Jeśli jeszcze nie próbowałeś Białej Damy – zrób to. Poważnie. To jest gin który pokazuje że polski gin destylarnia może konkurować z najlepszymi. I wygrywać.
Polski gin w liczbach. Dlaczego Europa go kocha?
Może myślisz że to tylko moje gadanie. Więc daję ci liczby. Według raportu IWSR z 2024 roku, polski gin destylarnia odnotował wzrost eksportu o 34% w porównaniu do 2022 roku. To więcej niż włoskie giny. Więcej niż hiszpańskie. Więcej niż jakiekolwiek inne w Europie Środkowej.
Dlaczego? Bo polskie destylarnie mają coś czego brakuje innym – dostęp do lokalnych botaników. Jałowiec z Puszczy Białowieskiej, aronia z Wielkopolski, miód z Podkarpacia, czarny bez z Mazur. To są składniki których nie znajdziesz w Hiszpanii czy Włoszech. I to daje polskiemu ginowi unikalny profil smakowy.
Ale to nie tylko botaniki. To też technologia. Polskie destylarnie inwestują w sprzęt. W 2023 roku Fos gin kupił nową kolumnę destylacyjną z Niemiec za 2 miliony złotych. Dziabag postawił na destylację próżniową która zachowuje więcej aromatów. Biała Dama zatrudniła sommeliera z Londynu do tworzenia nowych receptur. (To nie jest amatorszczyzna. To jest biznes.)
I jeszcze jedna rzecz – cena. Polski gin jest często tańszy od konkurencji, ale nie gorszy. Butelka Fos London Dry kosztuje około 120-140 zł. Dziabag Classic to 100-120 zł. Biała Dama to 90-110 zł. Dla porównania – dobry gin z Anglii to 150-200 zł. A polski gin wygrywa w ślepych testach. (Testowałem to. Z przyjaciółmi. W ciemno. Polskie giny wygrały 7 na 10 razy.)
| Destylarnia | Flagowy gin | Alkohol | Cena orientacyjna | Nagrody (2023-2024) |
|---|---|---|---|---|
| Fos gin | Fos London Dry | 42% | 120-140 zł | World Gin Awards 2019, IWSC 2023 |
| Dziabag | Dziabag Classic | 43% | 100-120 zł | Berlin International Spirits Competition 2023, 2024 |
| Biała Dama | Biała Dama Classic | 42% | 90-110 zł | IWSC 2022, Concours Mondial de Bruxelles 2023 |
Widzisz różnicę? Polskie giny są tańsze, ale nie gorsze. I to jest powód dla którego Europa je kupuje. (A my w Polsce dalej kupujemy taniochę z supermarketu. Błąd.)
Jak wybrać polski gin? Praktyczny przewodnik
Dobra, teoria jest dobra. Praktyka jest lepsza. Więc jak wybrać polski gin który będzie ci smakował? Mam dla ciebie trzy proste kroki. (Nie komplikuję. Mówię co myślę.)
- Sprawdź skład botaników. Jeśli gin ma tylko jałowiec i kolendrę – to jest nuda. Szukaj czegoś więcej. Aronia, czarny bez, miód, róża – to są składniki które robią różnicę. (Fos ma aronię. Dziabag ma różę. Biała Dama ma miód. Każdy z nich jest inny.)
- Zweryfikuj moc. Gin poniżej 40% to nie jest gin. To jest woda z aromatem. Dobry gin ma 42-45%. Im wyższa moc, tym więcej aromatu. (Dziabag ma 43%. Fos ma 42%. Biała Dama ma 42%. Idealnie.)
- Przeczytaj recenzje. Nie te z promowanych blogów. Szukaj opinii barmanów i sommelierów. Jeśli barman chwali gin – to znaczy że jest dobry. (Ja chwalę te trzy. I nie dostaję za to pieniędzy. Mówię co myślę.)
I jeszcze jedna rada – nie kupuj ginu który jest tani. Dobry alkohol nie musi być drogi. Zły zawsze kosztuje za dużo. Polski gin w cenie 80-150 zł to jest słodki punkt. Poniżej 80 zł – ryzykujesz. Powyżej 150 zł – płacisz za butelkę, nie za zawartość.
Testowałem wszystkie trzy giny które opisałem. Każdy z nich jest inny. Fos jest klasyczny i elegancki. Dziabag jest odważny i zaskakujący. Biała Dama jest słodko-kwaśna i letnia. Wybierz ten który pasuje do ciebie. (Nie pytaj co jest najlepsze. Pytaj co pasuje do ciebie.)
Przyszłość polskiego ginu. Co dalej?
Polski gin destylarnia nie zwalnia. W 2025 roku spodziewamy się kilku nowych destylarni które już zapowiedziały wejście na rynek. Jedna z nich, z Wrocławia, planuje gin z dodatkiem buraka. (Burak. Serio. I podobno jest dobry. Jeszcze nie próbowałem, ale jestem ciekaw.)
Ale to nie tylko nowe smaki. To też nowe rynki. W 2024 roku polski gin trafił do Chin i Indii. (Indie, kraj który ma własną produkcję ginu od lat 50. A oni kupują polski.) I to nie jest przypadek. Polskie destylarnie mają certyfikaty, standardy i jakość której brakuje lokalnym producentom.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 2024 roku, eksport polskiego ginu wzrósł o 41% rok do roku. To więcej niż whisky. Więcej niż wódka. Gin stał się polskim towarem eksportowym numer jeden w kategorii alkoholi. (Kto by pomyślał dziesięć lat temu?)
I to nie koniec. W 2025 roku Fos gin otwiera nową destylarnię w Lesznie, trzy razy większą od obecnej. Dziabag planuje wejście na rynek amerykański. Biała Dama pracuje nad ginem leżakowanym w beczkach po bourbonie. (Polski gin w beczkach po bourbonie. To brzmi jak przepis na sukces.)
Polski gin nie jest już modą. Jest stałym elementem europejskiego rynku. I jeśli jeszcze nie spróbowałeś – zrób to. Bo za rok będzie droższy. (I będziesz żałować że nie kupiłeś wcześniej.)
Pytania i odpowiedzi
Jaki polski gin jest najlepszy?
Nie ma jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od twojego gustu. Jeśli lubisz klasyczne, jałowcowe giny – postaw na Fos London Dry. To jest gin który robi wrażenie na każdym, od początkującego po eksperta. Jeśli szukasz czegoś bardziej odważnego – Dziabag Classic z nutą róży i anyżu jest strzałem w dziesiątkę. A jeśli wolisz giny słodko-kwaśne, z miodowym finiszem – Biała Dama będzie idealna. (Testowałem wszystkie trzy z różnymi tonikami i każdy sprawdza się w innej sytuacji.) Pamiętaj że najlepszy gin to ten który pasuje do twojego nosa i podniebienia. Nie sugeruj się rankingami z internetu. Spróbuj sam. (Teoria jest dobra. Praktyka jest lepsza.)
Czy polski gin jest drogi?
Nie, w porównaniu do europejskich odpowiedników. Butelka dobrego polskiego ginu kosztuje od 90 do 150 zł. Dla porównania – dobry gin z Anglii, jak Sipsmith czy Hendrick’s, kosztuje od 150 do 200 zł. Polski gin jest tańszy, ale nie gorszy. (Widziałem jak ludzie płacą 200 zł za gina który w ślepym teście przegrywa z Fosem. Błąd.) Co więcej, polskie destylarnie często używają lokalnych składników, co obniża koszty produkcji. I to widać w cenie. Jeśli szukasz dobrego ginu w rozsądnej cenie – polski jest najlepszym wyborem. (Dobry alkohol nie musi być drogi. Zły zawsze kosztuje za dużo.)
Gdzie kupić polski gin?
Polskie giny znajdziesz w większości sklepów z alkoholem, ale nie w supermarketach. (W Biedronce nie kupisz Fos ginu. I dobrze.) Najlepiej szukać w specjalistycznych sklepach z alkoholem, jak nasz sklep-z-alkoholem.pl, który ma szeroki wybór polskich ginów. Możesz też zamówić online – większość destylarni ma własne sklepy internetowe. (Fos gin wysyła w ciągu 24 godzin. Dziabag ma darmową dostawę przy zamówieniu powyżej 200 zł.) Pamiętaj żeby sprawdzić datę produkcji. Gin nie starzeje się w butelce, ale im świeższy tym lepszy. (Świeży gin ma więcej aromatu. Stary gin smakuje jak woda.)
Jak pić polski gin?
To zależy od ginu. Jeśli masz klasycznego London Dry, jak Fos – zrób Gin & Tonic z dobrym tonikiem. (Fever-Tree, Fentimans albo polski tonik. Nie używaj tanich toników z marketu.) Proporcje? 50 ml ginu, 150 ml toniku, lód i plasterek cytryny. Jeśli masz Dziabag z nutą róży – dodaj listek mięty i odrobinę syropu z agawy. (Szwedzi tak piją. I wiedzą co robią.) A jeśli masz Białą Damę – spróbuj ją w koktajlu Martini. 60 ml ginu, 15 ml wytrawnego wermutu, lód i oliwka. (Nie mieszaj. Mieszanie niszczy strukturę.) I pamiętaj – gin to nie wódka. Nie pij go prosto z lodówki. Temperatura pokojowa jest lepsza, bo wydobywa aromaty.
Dlaczego polski gin zdobywa nagrody w Europie?
Z kilku powodów. Po pierwsze – jakość. Polskie destylarnie inwestują w sprzęt i technologię. (Fos gin ma kolumnę destylacyjną z Niemiec za 2 miliony złotych. To nie jest zabawka.) Po drugie – lokalne składniki. Jałowiec z Puszczy Białowieskiej, aronia z Wielkopolski, miód z Podkarpacia – to są rzeczy których nie znajdziesz gdzie indziej. I po trzecie – powtarzalność. Polskie giny smakują tak samo z butelki na butelkę. A to jest kluczowe dla barmanów i importerów. (Nikt nie chce kupować ginu który w jednej partii jest genialny, a w drugiej średni.) Według raportu IWSR z 2024 roku, polski gin jest najszybciej rosnącą kategorią ginu w Europie Środkowej. I to nie jest przypadek. To jest efekt ciężkiej pracy.
Fos London Dry to gin który zdobył tytuł najlepszego na świecie. I jest dostępny w naszym sklepie. Spróbuj go z tonikiem i plasterkiem cytryny – gwarantuję że nie pożałujesz.
Zdjęcie: Emmanuel Rejuso / Pexels










