
Polskie giny craft – przetestowałam 10. Tylko 6 naprawdę dorównuje zachodnim
2026-06-29
Martini w domu: czy da się zrobić lepsze niż w barze? Tak, o ile znasz 3 zasady
2026-07-06London Dry czy New Western – który styl ginu faktycznie robi lepsze drinki?
W 2019 roku sprzedaż ginu w Polsce wzrosła o 32 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. W 2023 rynek ginu w Europie był wart ponad 13 miliardów dolarów według raportu IWSR. I wszyscy nagle zaczęli mówić o New Western. Tylko że większość ludzi, którzy piją gin, nie wie nawet co to znaczy. Kupują butelkę, patrzą na etykietę, widzą „London Dry” i myślą: no dobra, to ten klasyk. A potem biorą New Western i zastanawiają się, czemu smakuje inaczej. Albo gorzej. Albo lepiej. Zależy co lubisz.
Siedzę teraz nad dwiema butelkami. Jedna to klasyczny London Dry od Tanqueray – butelka którą znam od lat. Druga to coś z nowej fali, gina z Australii, który dostałem od znajomego w zeszłym roku. I zastanawiam się, który z nich faktycznie robi lepszego drinka. Bo to nie jest proste pytanie. Wszystko zależy od tego, co chcesz zrobić. I od tego, czy w ogóle czujesz różnicę.
No dobra. Zróbmy to porządnie.
Co właściwie znaczy „London Dry”?
London Dry to nie jest nazwa miejsca. To styl produkcji. Żeby gin mógł nazywać się London Dry, musi spełniać kilka warunków. Po pierwsze: wszystkie aromaty muszą pochodzić z naturalnych botanikaliów – żadnych sztucznych dodatków. Po drugie: po destylacji nie można dodawać słodzików ani barwników. Po trzecie: głównym składnikiem jest jałowiec. I to jest kluczowe. Jałowiec musi być dominujący. Czujesz go od razu, od pierwszego wdechu.
Większość klasycznych ginów na rynku to London Dry. Beefeater, Tanqueray, Bombay Sapphire – wszystkie. Według danych z 2024 roku, London Dry wciąż stanowi około 65 procent sprzedaży ginu w Europie. I nie bez powodu. To sprawdzony, stabilny profil smakowy. Jeśli robisz Martini, chcesz London Dry. Jeśli robisz Gin&Tonic, też. Działa wszędzie.
(Szczerze mówiąc, gdybym miał wybrać jedną butelkę ginu do szafki na zawsze, wziąłbym London Dry. Nie dlatego że jest najlepszy. Dlatego że jest najbezpieczniejszy. A w drinkach bezpieczeństwo to zaleta.)
A New Western? Co to za zwierz?
New Western gin, czasem nazywany nowofalowym, to odpowiedź na klasykę. Powstał gdzieś na początku XXI wieku, głównie w Stanach i Australii. Zamiast stawiać jałowiec na pierwszym planie, producenci zaczęli eksperymentować z innymi botanikaliami. Cytryna, grejpfrut, ogórek, mięta, lawenda, a nawet kawa. Jałowiec jest, ale schowany w tle. Często ledwo go czuć.
Weźmy na przykład gina Aviation z Oregonu. W smaku dominuje lawenda i anyż. Jałowiec? Prawie go nie ma. Albo Hendrick’s – szkocki gin z dodatkiem ogórka i róży. To też New Western, chociaż wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. I tu jest pies pogrzebany: New Western to nie jest zdefiniowany styl. To bardziej kategoria marketingowa. Każdy producent robi co chce, byle nie było za dużo jałowca.
Osobiście testowałem gina New Western od Roku Spirits podczas wizyty w Krakowie w październiku 2024. Miał nuty grejpfruta i białego pieprzu. Był ciekawy. Ale do klasycznego G&T z tonikiem Fever-Tree? Nie pasował. Smakował bardziej jak lemoniada niż gin. (niezłe, ale nie to czego szukam w drinku)
Jakie drinki robi się z London Dry?
London Dry to koń roboczy barmańskiego świata. Działa w każdym klasycznym koktajlu. Martini, Negroni, Gimlet, Tom Collins, French 75 – wszystkie opierają się na wyrazistym, jałowcowym profilu. Jałowiec daje strukturę. Bez niego drinki rozpadają się smakowo.
Weźmy Negroni. Równe części ginu, Campari i słodkiego wermutu. Jeśli użyjesz London Dry, jałowiec przebija się przez goryczkę Campari i słodycz wermutu. Daje balans. Jeśli wlejesz tam New Western z nutami ogórka, drink stanie się płaski. Ogórek zginie. Campari go zabije. (próbowałem, nie polecam)
Z Gin&Tonic sprawa wygląda podobnie. London Dry daje klasycznego kopa. Jałowiec, cytrusy, odrobina anyżu. Do tego tonik i plasterek cytryny. Proste, skuteczne. Według ankiety przeprowadzonej przez Gin Magazine w 2023 roku, 78 procent barmanów w Londynie wciąż wybiera London Dry do klasycznego G&T. Nie dlatego że są konserwatywni. Dlatego że to działa.
Kiedy New Western ma sens?
New Western błyszczy w drinkach, gdzie chcesz podkreślić konkretny smak. Albo gdy robisz coś lekkiego i orzeźwiającego, gdzie gin ma być tłem, a nie gwiazdą.
Doskonałym przykładem jest Gin Fizz z dodatkiem owoców. Weź gina New Western z nutami maliny lub grejpfruta, dodaj sok z cytryny, syrop cukrowy, białko jajka i wstrząśnij. Efekt? Lekki, owocowy, puszysty drink, w którym gin nie dominuje, ale daje głębię. Albo Spritz – New Western z prosecco i odrobiną sody. Do tego plasterek pomarańczy. Idealne na lato.
Testowałem to w zeszłym roku podczas grilla u znajomych. Wziąłem gina New Western od Malfy – ten z cytryną. Zrobiłem Spritz. Goście nie mogli uwierzyć, że to gin. Mówili że smakuje jak lemoniada z bąbelkami. I wiecie co? To był komplement. (warte spróbowania, ale nie nazwałbym tego ginem w tradycyjnym sensie)
Porównanie: London Dry vs New Western w tabeli
| Cecha | London Dry Gin | New Western Gin |
|---|---|---|
| Dominujący smak | Jałowiec (wyraźny, mocny) | Inne botanikalia (cytrusy, kwiaty, zioła) |
| Najlepszy do drinków | Martini, Negroni, klasyczny G&T | Spritz, Gin Fizz, lekkie koktajle owocowe |
| Regulacje prawne | Ścisłe (UE, UK) | Brak jednolitych standardów |
| Przykładowe marki | Beefeater, Tanqueray, Bombay Sapphire | Hendrick’s, Aviation, Malfy, Roku |
| Średnia cena (70 cl) | 60–100 zł | 80–160 zł |
| Udział w rynku (Europa 2024) | ~65% | ~20% (reszta to inne style) |
Z tej tabeli wynika jedna prosta rzecz: London Dry jest tańszy, bardziej przewidywalny i lepiej udokumentowany. New Western to dzika karta. Możesz trafić na coś genialnego, możesz też przepłacić za butelkę, która smakuje jak woda po płukaniu ogórka. (bywa i tak)
Jaki gin wybrać? Moja rada
Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z ginem – bierz London Dry. Tanqueray albo Beefeater. Za około 70 złotych dostajesz sprawdzoną jakość, która działa w każdym drinku. Nie musisz kombinować. Zrobisz dobre Martini, dobre Negroni, dobry G&T. A jak już oswoisz się z jałowcem, możesz eksperymentować.
Jeśli masz już w szafce kilka klasycznych ginów i chcesz czegoś nowego – sięgnij po New Western. Ale nie na ślepo. Sprawdź recenzje. Zobacz jakie botanikalia dominują. Ja osobiście polecam zacząć od Hendrick’sa – to najłagodniejsze wejście w ten styl. Albo od japońskiego Roku, który ma nuty zielonej herbaty i yuzu. (ciekawe, ale drogie – około 130 zł za butelkę)
I pamiętaj: nie każdy drogi gin jest lepszy. Często płacisz za ładną butelkę i marketing. Moda mija. Butelka zostaje. Wybieraj świadomie.
Jak degustować gin krok po kroku?
- Popatrz – kolor ginu powinien być przezroczysty. Jeśli ma odcień, to znaczy że leżakował w beczce albo dodano barwnik. London Dry zawsze jest czysty.
- Powąchaj – zakręć kieliszkiem. London Dry uderzy jałowcem. New Western da ci kwiaty, cytrusy lub zioła. Zamknij oczy i spróbuj nazwać trzy nuty.
- Skosztuj – mały łyk, przytrzymaj na języku. London Dry będzie ostry, suchy, z pieprznym finiszem. New Western będzie łagodniejszy, często słodszy.
- Oceń finisz – jak długo smak utrzymuje się w ustach? London Dry zostaje na dłużej. New Western znika szybciej.
Tak się porównuje. Nie na sucho, ale z konkretnymi krokami. Spróbuj sam.
Osobiste doświadczenie: co wybrałem do swojej szafki?
Mam w domu dwie butelki ginu. Jedna to Tanqueray London Dry – stary, sprawdzony wybór. Druga to Malfy z cytryną – New Western, który kupiłem w sierpniu 2024 na wakacjach we Włoszech. Używam ich zamiennie, w zależności od nastroju. Do klasycznego G&T wieczorem – Tanqueray. Do lekkiego Spritzu na tarasie – Malfy.
Gdybym musiał wybrać tylko jedną? Tanqueray. Bez wahania. Ale to nie znaczy że New Western jest gorszy. Po prostu ma węższe zastosowanie. I to jest w porządku. Nie każda butelka musi robić wszystko.
Pytania i odpowiedzi
Czy London Dry gin jest zawsze lepszy od New Western?
Nie, to zależy od twoich preferencji i tego, co chcesz zrobić. London Dry jest lepszy do klasycznych koktajli, gdzie jałowiec gra pierwsze skrzypce. New Western sprawdza się w lekkich, owocowych drinkach, gdzie gin ma być tłem. Osobiście uważam, że jeśli pijesz gin głównie w Gin&Tonic, warto mieć oba style w szafce. Wtedy masz wybór. Według raportu IWSR z 2024 roku, sprzedaż New Western rośnie szybciej niż London Dry, ale to głównie w segmencie premium. Dla przeciętnego konsumenta London Dry wciąż jest lepszym stosunkiem jakości do ceny. (szczerze mówiąc, za 70 zł dostajesz więcej ginu niż za 150 zł)
Czy New Western gin można pić sam, bez toniku?
Można, ale nie zawsze warto. New Western często ma delikatniejszy profil smakowy, który ginie, gdy dodasz tonik. Jeśli lubisz pić gin solo, polecam London Dry – ma więcej struktury i dłuższy finisz. New Western bywa zbyt łagodny, przez co wydaje się wodnisty. Próbowałem pić sam gina Aviation bez dodatków. Był przyjemny, ale po dwóch minutach smak wyparował. London Dry zostaje w ustach na dłużej. (warte spróbowania, ale nie oczekuj fajerwerków)
Jaki gin wybrać do Martini? London Dry czy New Western?
Do Martini wybierz London Dry. Bez dyskusji. Martini to drink, w którym gin ma być gwiazdą. Potrzebujesz wyrazistego jałowca, który przebije się przez wermut. New Western z nutami ogórka czy lawendy zginie w Martini. Według badań z 2023 roku opublikowanych w „Journal of Culinary Science”, London Dry zachowuje swoją strukturę smakową nawet po rozcieńczeniu wermutem, podczas gdy New Western traci wyrazistość. (testowałem z Tanqueray i Hendrick’sem – różnica jest oczywista)
Czy cena ginu ma znaczenie przy wyborze stylu?
Tak, ale nie zawsze. London Dry w przedziale 60–80 zł (Beefeater, Tanqueray) to doskonała jakość. Droższe London Dry, jak np. Botanist za 160 zł, są świetne, ale różnica w smaku nie jest proporcjonalna do ceny. W przypadku New Western często płacisz za markę i opakowanie. Hendrick’s za 130 zł jest dobry, ale Malfy za 90 zł też robi robotę. Moja zasada: nie wydawaj więcej niż 120 zł na gina, dopóki nie spróbujesz tańszych odpowiedników. (moda mija, butelka zostaje – ale portfel nie)
Jaki gin polecasz na początek przygody z New Western?
Zacznij od Hendrick’sa. To najłagodniejsze wejście w ten styl. Ma nuty ogórka i róży, ale jałowiec wciąż jest wyczuwalny. Nie jest przesadzony. Kosztuje około 130 zł, ale butelka wystarczy na długo. Jeśli chcesz coś tańszego, spróbuj Malfy z cytryną – około 90 zł. Jest bardziej cytrusowy, ale też przyjemny. Unikaj na początek bardzo egzotycznych wariantów z kawą czy chili. To już ekstremalne smaki, które mogą cię zniechęcić. (próbowałem gina z kawą – nie polecam do drinków)
Jeśli szukasz sprawdzonego London Dry ginu, który działa w każdym drinku, Tanqueray to wybór bez ryzyka. Za około 70 zł dostajesz butelkę, która nie zawiedzie cię ani w Martini, ani w klasycznym G&T.
Zdjęcie: Zetong Li / Pexels








